Szukam pracy. Od miesiąca. Oficjalnie jestem jeszcze zatrudniona w firmie, w której pracowałam ponad pół roku, jednak pojawił się problem z projektami. I jestem coraz bardziej zagubiona. Nie rozumiem logiki w tym kraju, ani motywów, które kierują tymi firmami.
Po co jest możliwość studiowania zaocznie, skoro nie ma możliwości zdobycia pracy? Można by całość określić w dwóch zdaniach, jednak dzisiaj została przekroczona cienka granica mojej cierpliwości.
Wszędzie oczekiwane jest doświadczenie. Wszędzie, nawet na asystentkę w firmie widmo. Jestem w stanie zrozumieć międzynarodowe korporacje, naprawdę, wtedy jasne i języki i fajnie byłoby, żeby za takie rzeczy odpowiadała osoba, która się na tym zna. Ale małe firmy, których prawie nikt nie odwiedza a spotkania odbywają się na mieście? No błagam, po co minimum trzy języki i 2 (lub więcej) lat doświadczenia? Nie wiem jak dla innych, ale zrobienie kawy, odebranie telefonu, odpisanie na maile, przekazanie poczty czy przygotowanie prezentacji to nie jest dla mnie problem.
Pojawia się pytanie. Jak do cholery mam zdobyć doświadczenie, skoro nikt mnie nie zatrudni, bo go nie mam? Koło się zamyka, a ja nie mam zielonego pojęcia co ze sobą zrobić. W każdym razie wiem, że odpowiadał mi tryb życia, gdzie pracowałam w tygodniu, a studiowałam w weekendy i nie koniecznie skłaniałabym się ku przeniesieniu na studia dzienne. Poza tym przyzwyczaiłam się do posiadania pieniędzy i dziwnie mi teraz, kiedy comiesięczny przypływ gotówki się skończył.
28 lutego 2012
2 lutego 2012
Be my Valentine?
Zbliżają się Walentynki i nasza pierwsza rocznica. Wielkimi krokami. A ja wciąż nie mam pojęcia co mogłabym kupić czy zrobić. Co prawda mam gdzieś w głowie pewien pomysł, ale jakoś nie mam przekonania co do jego realizacji. Posunęłam się nawet do szukania inspiracji w google (nigdy wcześniej tego nie robiłam i w sumie wstyd się do tego przyznać, szczególnie biorąc pod uwagę co tam znalazłam), ale rady trzynastolatek kup mu misia, poduszkę w kształcie serduszka lub czekoladki nie bardzo do mnie jednak przemawiają. Tak jakby... Jesteśmy za starzy na takie prezenty?
21 stycznia 2012
A year ago I would've never guessed my life would the way it is now.
Szokujące jak bardzo zmieniają się nasze priorytety i sposób patrzenia na wiele spraw. Jak niewiele czasu potrzebujemy na dokonanie tych zmian. I niejednokrotnie nie zdajemy sobie nawet sprawy, że owe się dokonały.
Sylwester się nie udał, zawsze wyobrażałam sobie inaczej świętowanie Nowego Roku. Nadszedł czas refleksji, wróciły sprawy, które dawno powinny zostać pogrzebane, które z uporem maniaka wypychałam ze świadomości. Pokazały się ze zdwojoną siłą, kiedy moja bariera opadła, kiedy zrobiła się dziura w murze. I spróbowałam czegoś, co od dłuższego czasu mnie męczyło, nie wyszło, ale dzięki temu chociaż mam jasność sytuacji.
Sesja powoli mnie wykańcza, zabiera mi resztki sił i pozytywnego nastawienia. Nie wiem czy nie przeceniłam swoich możliwości, nigdy nie byłam dobra w przedmiotach ścisłych, a na kierunku, na który się zdecydowałam mam z nimi całkiem sporo do czynienia. Zostały jeszcze 3 kolokwia i 3 egzaminy, mam nadzieję, że uda mi się to pozaliczać. Brakuje mi chwili spokoju, rozrywki. Poszłabym na zakupy, do kina, spotkała się ze znajomymi na jakiejś kawie - niestety brakuje mi na to czasu.
Pociesza mnie trochę widok śniegu za oknem, gdy tak uroczo sypie, czekałam na ten moment od dłuższego czasu. Ale tracę jakoś sens, motywację i chęć do działania. Co w gruncie rzeczy jest przerażające.
Sylwester się nie udał, zawsze wyobrażałam sobie inaczej świętowanie Nowego Roku. Nadszedł czas refleksji, wróciły sprawy, które dawno powinny zostać pogrzebane, które z uporem maniaka wypychałam ze świadomości. Pokazały się ze zdwojoną siłą, kiedy moja bariera opadła, kiedy zrobiła się dziura w murze. I spróbowałam czegoś, co od dłuższego czasu mnie męczyło, nie wyszło, ale dzięki temu chociaż mam jasność sytuacji.
Sesja powoli mnie wykańcza, zabiera mi resztki sił i pozytywnego nastawienia. Nie wiem czy nie przeceniłam swoich możliwości, nigdy nie byłam dobra w przedmiotach ścisłych, a na kierunku, na który się zdecydowałam mam z nimi całkiem sporo do czynienia. Zostały jeszcze 3 kolokwia i 3 egzaminy, mam nadzieję, że uda mi się to pozaliczać. Brakuje mi chwili spokoju, rozrywki. Poszłabym na zakupy, do kina, spotkała się ze znajomymi na jakiejś kawie - niestety brakuje mi na to czasu.
Pociesza mnie trochę widok śniegu za oknem, gdy tak uroczo sypie, czekałam na ten moment od dłuższego czasu. Ale tracę jakoś sens, motywację i chęć do działania. Co w gruncie rzeczy jest przerażające.
31 grudnia 2011
2012 please, be good to me.
Nadszedł cudowny dzień podsumowań, kiedy to większość ludzi robi postanowienia, których i tak 99% z nich nie dotrzyma. W tym roku także nie będę ich robić, jedyne na co się porwę to lista rzeczy, które chciałabym zrobić w 2012. Myślę, że lista rzeczy, które się chce jest łatwiejsza w realizacji niż zakazy czy nakazy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
