4 grudnia 2012

We need a little Christmas.


Ostatnio doszłam do wniosku, że brakuje mi magii świąt Bożego Narodzenia. Przygotowania nie wyglądają już tak jak dawniej, a i sama wieczerza nie jest już tak klimatyczna. Nie wysyłamy kartek z życzeniami tylko krótkie smsy, jemy szybką kolację i często wracamy do swoich spraw. A to nie powinno wyglądać w ten sposób. Stwierdziłam więc, że sama zadbam o klimat. Włączyłam składankę ze świątecznymi piosenkami, wyciągnęłam wstążki, kartki, kleje i inne niezbędne rzeczy do stworzenia kartek i wzięłam się do pracy.

23 listopada 2012

The most wonderful day of the year.




Wspólna Wigilia?

Moja rodzina jest raczej konserwatywna i zamknięta. Mam na myśli tę najbliższą, z którą spędzam najwięcej czasu. Domowników. Członkowie są tradycjonalistami i nie chętnie wprowadzają jakiekolwiek zmiany. Przez ostatnie dwa lata chcąc nie chcąc musieli się przyzwyczaić, ponieważ w moim życiu pojawiła się bardzo ważna osoba, a co za tym idzie – wiele rzeczy uległo zmianom.

7 listopada 2012

Dreamcatcher.



Nie lubię ograniczonych ludzi. Naprawdę nie lubię. Takich, do których nie docierają żadne argumenty, którzy myślą, że pozjadali wszystkie rozumy i ich opinia jest jedyna, najlepsza i niepowtarzalna. I nie mylcie tego z pewnością siebie, bo to nie ma nic wspólnego z rzeczą, o której mówię. Wręcz przeciwnie, określiłabym to może jako próbę wyleczenia się z kompleksów? Tak, prędzej coś w tym stylu.

23 października 2012

Kindle.


Jeszcze nie tak dawno temu wychodziłam z założenia, że za nic na świecie nie przerzucę się na czytnik ebooków. Książka w formie papierowej to jest książka, a nie jakieś dziwne urządzenie. Gdzie zapach świeżego druku, gdzie przerzucanie kartek? Nie wyobrażałam sobie z tego zrezygnować. Cóż, w obecnej chwili muszę powiedzieć, że już prawie zrezygnowałam. Jasne, nadal kupuję książki w formie papierowej, bo moje uzależnienie nie zna granic, ale biorąc pod uwagę liczbę czytanych przeze mnie pozycji - jest to już niewielki procent.